Staż z Urzędu Pracy

PR

Staż z Urzędu PracyKażdego roku setki młodych ludzi wykorzystuje stażowe programy z tytułu PUP. Na staże z urzędu chętnych nie brakuje. Możliwość zdobycia czy też podwyższenia kwalifikacji zawodowych jest dziś - ze względu na wymagania pracodawców - wartością niewątpliwie pożądaną.

Z tego względu każdego roku setki młodych ludzi korzysta z programu aktywizacyjnego w swoim miejscu zamieszkania.

I choć regulacje prawne są wiążące dla wszystkich stron (tj. organizatora, opiekuna i bezrobotnego), a pracownicy urzędów przeprowadzają liczne i skrupulatne kontrole w miejscu odbywania stażu, to dla młodych ludzi forma dalej pozostawia wiele do życzenia.

Za najczęściej występujące przyczyny niezadowolenia uznaję się lekceważenie podstawowych założeń programu.

Wynika to z faktu nie przywiązywania przez pracodawcę wystarczającej wagi do spraw stażu, jego prawideł i obostrzeń. Błędnego przekonania co do jego istoty, braku elementarnej wiedzy i nieprawidłowej kalkulacji.

Wśród wad należy wymienić tę, która figuruje u szczytu obowiązków opiekuna stażu : "opiekun bezrobotnego udziela bezrobotnemu wskazówek i pomocy w wypełnianiu powierzonych zadań".

Tymczasem stypendyści w miejscu pracy pozostawiani zostają często sami sobie. Opiekunowie to osoby zwykle odpowiedzialne za działanie placówki, w związku z tym nierzadko wyższych stanowisk. Ze względu na pełnione funkcje nie są w stanie zapewnić bezrobotnemu wystarczającej uwagi i energii. To sprawia, że liczą na jego dobre chęci i inwencję. A to z kolei skutkuje przydzieleniem podstawowych, podrzędnych i bezproduktywnych zadań niewymagających kwalifikacji. Do jednych z kultowych należy już parzenie kawy czy porządkowanie dokumentów. I choć są to przykłady do cna zużyte to pokazują smutne kulisy zawartej umowy, która stymulować miała dążenie i realizację wyznaczonych w niej celów.

Staż bowiem jest nie tylko miejscem pracy. Stanowi często najkrótszą drogę do skonfrontowania i rewizji poglądów na temat rynku pracy (jak podaje Kodeks Pracy "stażyście przysługuje prawo do równego traktowania"). Jest pierwszym krokiem do zgłębiania specjalistycznej wiedzy w określonej dziedzinie. Oznacza to, że bezrobotny powinien uzyskać branżowe podwaliny do pracy po zakończeniu stażu.

Powinien wiedzieć jak skutecznie wykorzystywać dostępne środki, gdzie szukać informacji, jak posługiwać się instrumentarium firmy. W zatrważającej większości stażysta poddawany jest pracom, po które nie sięgną pełnoprawni zatrudnieni, uważając je za urągające czy wyjątkowo uciążliwe. Darmowy pracownik wykonuje wskazane czynności przez cały czas, stwarzając sytuację wygodną dla pracodawcy (znika problem organizowania czasu i wytycznych), natomiast krzywdzącą dla bezrobotnego – traci szansę na rozwój i faktyczną prezencję swoich możliwości.

Pracodawcy rzadziej nie wywiązują się z punktu dotyczącego organizacji stanowiska pracy. Brak komputera, własnego biurka czy telefonu. To tylko krótki wycinek pełnej listy. Brak podstawowych narzędzi dyskwalifikuję stażystę jako efektywnego pracownika. Ogranicza ścieżkę rozwoju i skazuje go na boczny tor. Tu przydzielane są mu zadania o charakterze wyłącznie pomocniczym – np. roznoszenie ulotek.

Oczywiście tego typu działalności nie należy deprecjonować. Stażysta powinien poznać pracę poprzez pryzmat wszystkich szczebli i funkcji. Problem pojawia się w momencie, kiedy godziny nagminnie wypełniane są zadaniami początkującego, lub przy zapewnieniu o „awansie” po pozytywnych wynikach obecnych realizacji. Takie podejście pośrednio przyczynia się do wyrywania z kontekstu obowiązków i przywilejów stażu, niesprawiedliwego traktowania stypendysty.

W ostatecznym rozrachunku staż pozostaje ucieczką od bezrobocia na krótki czas – bez uzyskania kwalifikacji, doświadczenia i obycia zawodowego. Bez zapoznania ze strukturami i pewnym zniechęceniem u młodego człowieka.